czwartek, 1 listopada 2012

#2



4:50 dużo później... po godzinach małp:zapisz sobie co chcesz zrobić, bo o tym zapomnisz. czy we wtorek egzekwowałem plan? nie. za to wsiadłem w busa i wyjechałem na 5 dni, teraz zapominam co to znaczy, to obrzydliwe, szare miejsce, zwane "miastem".

leżę ja - na podłodze, książki - na łóżku, laptop - na biurku, czekam, czekam na siłę, która przesunie mnie na łóżko, zamiast tego biorę klisze czerni i bieli, wysokiej czułości, wkładam do analoga, uciekam, uciekam w zmarznięcie na dworze, znowu posiedzieć w ciszy.

siedzę w środku lasu, sam, cisza, dokoła mnie drzewa, polana okryta śniegiem jest o nieregularnym kształcie, ale jest. siedzę, przewala się przede mną drzewo, zdycha pod naporem śniegu, pod naporem mrozu, czy ja też tak powinienem paść, pod naporem metafor ukrytych pod śniegiem i mrozem?
wychodzę, spalam płuca, niszczę myśli, wracam do domu. tam cisza, kasłanie w oddali, wracam do otchłani pokoju, znowu wchodzę w bezczyn. nie, jednak przepraszam, nie bezczyn, żrę, jem jak nigdy. znienawidzę się, jeszcze nie teraz, ale pewnie kilka dni później za to. dzisiaj kolejne ważnie znacznie więcej niż chciałem.

czy ruszone maturalne sprawy? NIE, definitywnie nie, ze sobą dużo książek, dużo, najwięcej. chcę je ruszyć, chcę poczytać, umieć, CHCĘ, chcieć tego.

1.wziąć, którąkolwiek książkę, poczytać, czy też zrobić zadania, nie spędzić dnia na filmach i leżeniu na podłodze.
2. wyłączyć myślenie, myślenie o samotności nie niszczy jej - niestety.
3. położyć się przed godziną małp.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz